grudnia 09, 2017

Azjatycki rytuał oczyszczający od Orientany.

Witajcie!

Nareszcie mamy weekend i całe szczęście świeci słońce. Taka pogoda od razu ładuje mnie pozytywną energią.

Jak wiecie moim ulubionym sposobem oczyszczania skóry jest dwuetapowe oczyszczanie. Jako, że lubię też testować nowe produkty skusiłam się na zestaw : olej i piankę od Orientany. To pierwsze produkty tej naturalnej marki, które używałam. Jeśli jesteście ciekawe, czy się u mnie sprawdziły to zapraszam do czytania.



Pierwszym etapem azjatyckiego rytuału jest oczywiście olej. Orientana proponuje nam Odżywczy Bio Olejek do Demakijażu Neem. Jest on zamknięty w ładnej, minimalistycznej, białej butelce z zielonymi napisami. Dodatkowo butelka została zaopatrzona w wygodną pompkę. Bardzo lubię takie rozwiązanie. Produkt składa się w 98% z naturalnych olei: neem, ryżowy, sezamowy, słonecznikowy i ze słodkich midałów. Olej nie jest ciężki. Bardzo dobrze rozprowadza się po twarzy i rozpuszcza makijaż. Jest on delikatny, nie podrażnia oczu dlatego możemy go stosować do demakijażu całej twarzy. Olejem możemy zrobić dokładny masaż twarzy tak, aby doczyścić ją ze wszelkich zanieczyszczeń. Ja zawsze robię dwa mycia olejem. Za pierwszym razem rozpuszczam dokładnie makijaż, spłukuję wszystko wodą. Drugie mycie olejem jest dłuższe. Dokładnie masuję skórę we wszystkich załamaniach, szczególnie przy nosie. Dodatek oleju neem działa antywirusowo i antybakteryjnie dzięki czemu goi powstałe krostki oraz zabezpiecza przed powstawaniem nowych.  Niestety olej ten ma bardzo intensywny i jak dla mnie nieprzyjemny zapach. Czułam go jeszcze bardzo długo w nocy, nawet gdy nałożyłam pachnący olej, czy krem na twarz. 

Olej nie zawiera w sobie emulgatora dlatego nie da się go zmyć jedynie wodą. Trzeba zastosować żel lub mydło. Dla mnie to nie jest minus, gdyż własnie takich produktów używam najchętniej. Nie mogę przekonać się do produktów emulgujących. I tak zawsze stosuję jakiś żel.


Drugim etapem oczyszczania jest Nawilżająca Bio Pianka do Mycia Twarzy Grudlina Japońska. Pianka jest zamknięta również w białej buteleczce, ale tym razem z pomarańczowymi napisami. Posiada pompkę, która dozuje nam delikatną piankę. Produkt jest delikatny, nie zawiera ani SLS/SLES ani mydła. Znajdziemy w niej tylko naturalne składniki pochodzenia roślinnego. Została wzbogacona w ekstrakt z gurdliny japońskiej, która działa nawilżająco i kojąco na skórę.

Niestety pianka nie do końca się u mnie sprawdziła do wieczornego oczyszczania twarzy. Według mnie jest zbyt delikatna, pęcherzyki powietrza bardzo szybko pękają i trzeba dokładać kolejną warstwę. Miałam wrażenie, że nie do końca dobrze domywa nałożony olej. Nie chciała też współpracować ze szczoteczką Foreo Luna. Twarz szybko robiła się sucha i szczoteczka nie chciała po niej sunąć. Natomiast świetnie sprawdziła mi się do porannego mycia. Jest bardzo delikatna i pozostawia skórę nawilżoną. Nie ma uczucia ściągnięcia, co niestety często mi towarzyszy.



Podsumowując. Bardzo podoba mi się skład obu kosmetyków. Olej bardzo dobrze radzi sobie z demakijażem. Podczas jego używania nie zapchał mnie, ani nie podrażnił. Jest to dobry produkt, ale ja niestety do niego nie wrócę ze względu na bardzo intensywny i nieprzyjemny. Jeśli nie jesteście wrażliwe na zapachy i lubicie demakijaż olejami to jak najbardziej polecam.

Pianka również mi się spodobała i chętnie do niej wrócę, ale będę jej stosowała rano, gdyż jest to produkt delikatny, jak dla mnie zbyt delikatny do zmywania oleju.

Stosowałyście kiedyś kosmetyki Orientana? Może macie swoich ulubieńców z tej marki? Bardzo ciekawi mnie ich peeling enzymatyczny z papają.

Miłego weekendu!
Emi

27 komentarzy:

  1. Nie miałam nigdy nic z Orientany :) Ja jakoś za olejkami nie przepadam.Za to pierwszą piankę, używałam pierwszy raz nie tak dawno temu :) Zazwyczaj kupowałam żele :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe podejście do opisu produktu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też lubię olejki bez emulgatora, nie wiem dlaczego :) Ten powinien być i dla mnie dobry :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie stosowałam tych kosmetyków, ale czytając sam wois czułam ich zapach 😉

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie stosowałam nigdy tych kosmetyków. Zaciekawił mnie ten olej, może go wypróbuje, bo też cenię sobie naturalne produkty. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy nie miałam okazji wypróbować kosmetyków tej marki, ale ten olej do demakijażu bardzo mnie zainteresował. Musiałabym go chyba jednak najpierw powąchać gdzieś stacjonarnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Od dawna już mam na liście żeby wypróbować jakiś kosmetyk Orientany. Na olej się jednak nie skuszę - zapach by mnie odstraszył :) Dziękuję że o tym napisałaś, oszczędziłaś mi nietrafionego zakupu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam olejki,tym bardziej jesli sa ze skladnikow naturalnych, ale o tej marce jeszcze nie slyszalam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Też lubię oleje bez emulgatora ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeszcze nie miałam nigdy nic tej marki! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wydaje mi się, ze byłby to dobry prezent pod choinkę dla mojej Żony.

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo ciekawe produkty nie słyszałam o nich wcześniej

    OdpowiedzUsuń
  13. super duet, szkoda tylko, że ceny wysokie :-(

    OdpowiedzUsuń
  14. Nigdy nie używałam tych kosmetyków, ale moge się skusić :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie słyszałam jeszcze o tych kosmetykach. Ostatnio uwielbiam oleje do oczyszczania twarzy, więc chętnie bym ten wypróbowała :)
    Dołączam do obserwatorów, będę chętnie wracać na twój blog:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Niedawno kupiłam tą piankę ,ale grzecznie czeka w zapasach. Ciekawa jestem jak sprawdzi się u mnie:) obecnie używam pianki aloesowej z Holika Holika.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie testowałam jeszcze żadnych kosmetyków tej marki. Samą markę znam jedynie z blogów :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ojej, MUSZĘ przetestować olejek! Mi tam dziwne zapachy nie przeszkadzają, a z opisu i składu wnioskuję, że sprawdzi się u mnie idealnie!

    OdpowiedzUsuń
  19. Mi azjatyckie kosmetyki kojarzą się z Koreankami i ich pielęgnacją twarzy.

    OdpowiedzUsuń
  20. Uwielbiamy olejki do masażu. Chętnie poczytamy jak masz coś do zaoferowania:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie miałam nic z tej marki :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Tak jak pisałam na FB - nie znam zbyt dużej ilości kosmetyków azjatyckich. Olejki do demakijażu kompletnie mnie nie interesują, ale ta pianka brzmi dobrze. Szkoda, że Ci się nie sprawdziła ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Olejku nie mogłabym używać ze względu na rzęsy, ale pianka mnie zaciekawiła :)

    OdpowiedzUsuń
  24. A ja mimo wszystko mam ochotę spróbować tej pianki :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja bym chciała tą piankę właśnie do porannego lekkiego oczyszczania :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja wolę emulgujące, ale nie mam problemu, mam w domu emulgator :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Bardzo ciekawe produkty :) wiele dobrego słyszałam na temat tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za odwiedzenie mojego bloga i wyrażenie swojego zdania :) Jeśli Ci się u mnie spodobało, dodaj bloga do obserwowanych i daj mi znać w komentarzu- z przyjemnością odwdzięczę się tym samym.

Do zobaczenia !

Copyright © 2016 Uroda Według Blondynki , Blogger